artists: a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9

1 dzień tygodnia lyrics – letni, chamski podryw

[refren]
pierwszy dzień tygodnia, ja znów wkurwiony tak jak co dnia
szef mnie opierdala, utnie pensję albo jaja
znów jest przejebane jak przy parkowaniu vanem
gdy znów wolne będzie nachlam się jak marian dziędziel

[zwrotka 1]
pierwszy dzień tygodnia, ja wkurwiony tak jak co dnia
jest robota, szef mi płaci ja wykładam chuja z gaci
opierdalam się jak hrabia, k-mpel dupę mi obrabia
jak mnie sprzeda do prezesa zdegradują mnie na ciecia
zatrudnienie ćwierć etatu, są faktury- nie ma vatu
prezes firmę ma na żonę ale ma przepierdolone
ona puszcza się na boku, jest rozwiązła jak sudoku
a on ślepy tak jak krety i nie widzi złej kobiety
przerwa w pracy co godzinę – się należy odpoczynek
w całym biurze jebie potem, jak ja kocham tę robotę
korporacja to nie bajka, tu szefowi liżesz jajka
są emocje jak na rybach, 17 – fajrant, spływam!

[refren]
pierwszy dzień tygodnia, ja znów wkurwiony tak jak co dnia
szef mnie opierdala, utnie pensję albo jaja
znów jest przejebane jak przy parkowaniu vanem
gdy znów wolne będzie nachlam się jak marian dziędziel. (2x)

[zwrotka 2]
mam dla ciebie kilka rad jak się opierdalać brat
przede wszystkim to się nie spiesz – w pracy zawsze ma być śmiesznie
co godzinę chodź do kibla musisz być jak opel “tigra”
jak dopatrzą się fuszerki powiedz, że masz ch-r- nerki
gdy jest przerwa chodź na szlugę, próbuj być tam jak najdłużej
a jak wtedy cię przewieje idziesz kurwa na zwolnienie
pij herbatę, zbijaj bąki, zawsze wcześniej wychodź w piątki
spóźniaj się to temat prosty, mów, że cię porwali obcy
siedź na “fejsie” ile wlezie tak jak jajka w majonezie
nigdy nie daj się przyłapać jakby co to zacznij płakać
bo robota to nie zając i nie krowa i nie pająk
a jak cię z niej wypierdolą to nie żałuj- znajdziesz nową!

[refren]
pierwszy dzień tygodnia, ja znów wkurwiony tak jak co dnia
szef mnie opierdala, utnie pensję albo jaja
znów jest przejebane jak przy parkowaniu vanem
gdy znów wolne będzie nachlam się jak marian dziędziel

/ letni chamski podryw lyrics